Powiedzieć, że linia A-B na krakowskim Rynku to jedna z pierzei Rynku to nic nie powiedzieć :).
Linia A-B czyli północno – zachodnia strona Rynku, łącząca narożniki ulicy Floriańskiej i ul. Sławkowskiej będąca już w XIX wieku salonem Krakowa, miejscem spacerów, rewii mody, wymiany najnowszych krakowskich plotek i ploteczek, miejscem gdzie każdy, kto chciał się pokazać w mieście musiał bywać. Tu można było zaprezentować nie tylko najnowszy kapelusz, sprowadzoną z Paryża suknię, wzbudzając niekłamaną zazdrość wśród krakowianek ale można było również przejechać najnowszym powozem czy automobilem.

Na linii A-B krakowskie matrony szukały kandydatów na przyszłych zięciów, prezentując w czasie spacerów swoje córki – stąd też inna nazwa tej części Rynku – „cielętnik”.
W tej części Rynku znajdowała się m.in. słynna cukiernia Redolfi – Maurizio, sklep z czekoladkami i cukierkami Adama Piaseckiego, apteka „Pod Białym Orłem”, zakład fotograficzny I.Kriegera czy hotel „Drezdeński”.
Nazwa A-B funkcjonuje do dziś, chociaż już raczej nie kontekście sklepów na A-B , ponieważ te po prostu z czasem zniknęły. Ale moi dziadkowie często mówili, że „idą kupić coś na A-B” ale to były czasy kiedy mówiło się również „idę do Szarskiego”, chociaż po wytwornym sklepie kolonialnym istniało wówczas już wspomnienie i tylko przepiękna kasa wyróżniająca się na tle PRL-owskich towarów przypominała dawne czasy…
