Czy w Krakowie mieszkają diabły ? ;)

Czy w Krakowie mieszkają diabły ? ;)

W Krakowie mamy duchy ale też mieszkają tu diabły, które szczególnie upodobały sobie jedno miejsce :). Idąc oświetloną słońcem Aleją J. Waszyngtona w kierunku Kopca Kościuszki przechodzimy przez Diabelski Most lub Czarci Mostek – skrzyżowanie z ul. J. Malczewskiego. Z tym niepozornym mostkiem jest związana jedna z krakowskich legend.

Wedle niej dawniej na krakowskich Błoniach znajdowały się bagna a pośród nich niewielka wysepka, do której dostępu strzegł diabeł. Pilnował on zakopanych w ziemi skarbów mistrza Twardowskiego, który uciekając na księżyc pozostawił tam złoto i kosztowności. Z czasem bagna zostały osuszone i diabeł postanowił ukryć skarby w bezpieczniejszym miejscu – na widzianym z Błoń wzgórzu, gdzie dziś wznosi się kopiec T. Kościuszki. Do pomocy zaangażował diabeł inne krakowskie biesy i w ciepłą, letnią noc rozpoczęły one przynosić ciężkie skrzynie wąwozem w kierunku wzgórza. Niestety letnie noce szybko się kończą a wraz z nastaniem świtu i pianiem pierwszych kogutów diabły były dopiero w połowie drogi do celu – pod drewnianym mostkiem. I tam w pośpiechu schowały swój skarb, do dzisiaj strzegą go strasząc nocami przechodniów.

Aleja Jerzego Waszyngton i Diabelski Most.

Tyle legenda a fakty?

Aleja Jerzego Waszyngtona była drogą dojazdową prowadzącą do austriackiego fortu powstałego wokół Kopca Kościuszki i od początku istnienia została obsadzona drzewami – miały one maskować przed wrogiem ruch na drodze oraz w razie ataku od strony miasta szybkie ścięcie drzew i powalenie ich na drogę umożliwiało jej zablokowanie.

A mostek? Kiedy powstawał w latach 50-tych XIX wieku znajdował się w tzw. „szczerym polu”, był dwupoziomowym skrzyżowaniem drogi prowadzącej z centrum miasta do fortu i tzw. drogi rokadowej, okrążającej Kraków pierścieniem i umożliwiającej szybki przerzut amunicji, broni między fortami. To bezkolizyjne skrzyżowanie gwarantowało, że w razie walk szybko poruszające się kolumny wojsk, transporty amunicji nie „zderzą się”, będą się płynnie przemieszczać.

W dzieciństwie przechodząc pod mostkiem trochę bałam się tego ukrywającego się tam legendarnego biesa, przejście wydawało się ponure i ciemne zwłaszcza w pochmurne dni ale z czasem mostek zrobił się jakby mniejszy ale też został odrestaurowany i sprawiał przygnębiającego wrażenia :).

A dzisiaj idąc w kierunku kopca warto zejść na chwilkę w dół aby zobaczyć to najstarsze dwupoziomowe skrzyżowanie w Krakowie.