WAWEL I KATEDRA

WAWEL I KATEDRA

Wawel – majestatyczne wzgórze z wapiennych skał u podnóża, którego płynnie wolno Wisła.

Ponad tysiąc lat temu był otoczony nie tylko wodami Wisły ale również mokradłami, bagnami stąd to najwyższe w okolicy wzniesienie wybierano jako siedzibę władcy, księcia a w końcu króla. Jak pytam, zwłaszcza młodszych turystów, z czym kojarzy się słowo “Wawel” to bardzo często słyszę w odpowiedzi “cukierki !” – tak te z Wawelu też pochodzą z Krakowa :). Ale słowo “Wawel” pochodzi od staropolskiego “wąwel” co oznaczało “suche wzniesienie pośród mokradeł”.

Wawel.

Przez setki lat wznoszono na wawelskim wzgórzu nowe budowle, przebudowywano i udoskonalano już istniejące. Pożary, które trawiły te obiekty stawały się przyczyną dla ich odbudowy często w nowym, obowiązującym w danej epoce stylu. Działania obcych wojsk, które nieraz w historii zajmowały wzgórze wawelskie spowodowały i zniszczenia ale też powstanie kolejnych obiektów – już nie tak pięknych jak np. te średniowieczne czy renesansowe. Jednak przywykliśmy do ich widoku i obecnie ciężko nam wyobrazić sobie bez nich panoramę Wawelu.

Wawel to mieszanka stylów i epok – chodząc po samym wzgórzu można opowiedzieć prawie całą historię Polski.

Katedra Wawelska nosi wezwanie śś. Stanisława i Wacława, jest kościołem biskupów krakowskich, miejscem koronacji prawie wszystkich polskich królów, jak również miejscem ich pochówku. Wchodząc do katedry zobaczymy nad naszymi głowami tajemnicze kości, wiszące na ciężkich łańcuchach; przejdziemy monumentalnymi drzwiami ufundowanymi przez króla Kazimierza Wielkiego i staniemy w nawie głównej na wprost konfesji św. Stanisława – patrona Polski, pierwszego świętego wywodzącego się z Krakowa.

Katedra na Wawelu – wejście od strony zachodniej.

Zwiedzanie katedry to opowieść o świętych, królach, biskupach, również o tym jak przebiegały i ile trwały królewskie koronacje i pogrzeby. Pierwszy koronowany na Wawelu król to Władysław Łokietek – 20 stycznia 1320 roku, on też był pierwszym królem, pochowanym w katedrze. Jego syn – Kazimierz Wielki miał aż 3 pogrzeby – dwa w XIV wieku i jeden ponad 500 lat później, w 1869 roku. Oprowadzając po katedrze przywołuję jak wyglądała ona ok. 300 lat temu – opowiadam o ołtarzach, których już nie ma, o tym jak do grobu św. Stanisława przybywali pątnicy, dlaczego Władysław Jagiełło chciał być pochowany koło ołtarza św. Krzysztofa, jak powstała Kaplica Zygmuntowska i dlaczego Kaplica Wazów z zewnątrz jest podobna niej ale równocześnie jakże inna w środku. Zwiedzanie katedry to też wejście na wieżę Zygmuntowską, również po to aby dotknąć lewą ręką serca 500-letniego dzwonu Zygmunt i pomyśleć życzenie, które chcemy aby się spełniło :). Pod majestatycznym dzwonem opowieść o historii jego powstania, wymiarach, o tym jak się go uruchamia, kiedy możemy usłyszeć jego dźwięk, o katedralnych dzwonnikach ale też pełna uroku historia o chłopcu imieniem Staś, który w latach 80-tych XIX wieku, bez pozwolenia biskupa wraz z kilkoma kolegami rozkołysał olbrzymi dzwon. I oczywiście wyjaśniam dlaczego w Krakowie jest powiedzenie : “jak Zygmunt zaczyna bić w Boże Narodzenie to słychać go do Wielkanocy” :).

Królewski Dzwon Zygmunt i wieża Zygmuntowska.

Wchodząc na dziedziniec Zamku Królewskiego przechodzimy przez Bramę Berrecciego (twórcy m.in. Kaplicy Zygmuntowskiej) – która podobnie jak większość zamku, który dziś oglądamy powstała w XVI wieku. Ale przecież Wawel to też starsze budowle – wielu z nich nie zobaczymy dziś np. książęcego pallatium z XI wieku czy romańskiego zamku z czasów Władysława Łokietka i Kazimierza Wielkiego. To co najstarsze zamknięte jest w wawelskich wnętrzach ale też udostępnione zwiedzającym jak np. rotunda śś. Feliksa i Adaukta, pozostałości kościoła św. Gereona, kafle z renesansowych pieców, z których żaden w komnatach królewskich nie przetrwał do naszych czasów. Dodatkowo makiety XVI-wiecznego Wawelu pokazują nam jak wyglądało wawelskie wzgórze 500 lat temu.

Zdjęcia wystawy “Wawel zaginiony” – na górze: rotunda śś. Feliksa i Adaukta, pozostałości dawnych kuchni królewskich; na dole: fragment makiety XVI-wiecznego Wawelu i fragment kafla z renesansowych pieców.

Wawelski dziedziniec to opowieść o tym gdzie i jak mieszkali królowie, czym zdobiono komnaty, jak przebiegał dzień władców Rzeczypospolitej, co jadali i jak wyglądał ich posiłek, gdzie znajdował się królewski skarbiec i co z jego zasobności pozostało do dnia dzisiejszego. Jak Wawel to obowiązkowo arrasy – przepiękne, kolorowe, połyskujące złotymi nićmi nawet dziś, mimo, że od ich powstania minęło niemal 500 lat. Arrasy są praktycznie jedynym zachowanym fragmentem wyposażenia zamku z czasów panowania króla Zygmunta August. Przedstawiają sceny biblijne, pejzaże, zwierzęta, rośliny a szczegółowość pokazania budzi podziw. Oglądając arrasy, zwłaszcza przyglądając się szczegółowym detalom, można uwierzyć, że mamy do czynienia z obrazem, namalowanym przez bardzo skrupulatnego malarza, a nie z tkaniną. Historia arrasów jest fascynująca, pełna dramatycznych zwrotów – często zmieniały miejsce przechowywania, ewakuowane z Polski wraz z wybuchem II wojny światowej odbyły podróż przez Rumunię, Francję, Anglię do Kanady by powrócić do Polski dopiero w latach 60-tych.

Dziedziniec Zamku Królewskiego na Wawelu, wnętrze Sali Poselskiej i fragment arrasu.

Dziś nie zobaczymy na Wawelu bogactw skarbca Jagiellonów czy polskich insygniów koronacyjnych – zostały one skradzione przez wojska pruskie w 1795 roku a kilkanaście lat później przetopione. Wystawa “Nowy Skarbiec koronny” to m.in. pamiątki po polskich królach np. Janie III Sobieskim, zbiór monet, orderów, srebrnych naczyń, zegarów, chorągwi, kielichów . W “Zbrojowni” znajduje się wspaniała kolekcja zbroi, broni drzewcowej, białej i palnej, armat oraz zrekonstruowanych chorągwi w czasów bitwy pod Grunwaldem.

Zbrojownia i Skarbiec Koronny .