Podgórze
Podgórze, obecnie dzielnica Krakowa a jeszcze ok. 110 lat temu osobne miasto, założone w 1781 roku przez austriackiego cesarza Józefa II na prawym brzegu Wisły. Miasto, które dzięki licznym przywilejom dla nowych mieszkańców np. zwolnieniu z służby wojskowej, gwarancji wolności wyznania, szybko rozwinęło się w ośrodek przemysłowy. Elektrownia powstała w Podgórzu wcześniej niż na terenie Krakowa, to tutaj też rozbłysły pierwsze lampy uliczne, działał młyn parowy. Do dziś przy Rynku Podgórskim zobaczymy dawny Magistrat Podgórza, z jego nietypowym i zagadkowym herbem. Kiedy w 1915 roku w ramach tzw. Planu Wielkiego Krakowa, jako ostatnią jego część przyłączono do Krakowa Podgórze, nie wszyscy mieszkańcy prawej strony Wisły byli zadowoleni z utraty odrębności i wcielenia do grodu Kraka. Władze Krakowa obiecywały rozwój miasta np. budowę szpitala – część obietnic pozostała w sferze planów, co jeszcze spotęgowało rozczarowanie podgórzan. Podgórze to też Park Bednarskiego – pierwszy przykład rekultywacji terenów poprzemysłowych na ziemiach polskich (dawniej mieścił się tu kamieniołom), to stylowe wille Wzgórza Lasoty, urokliwy kościółek św. Benedykta.…
Bo Kraków jest w szopce zaklęty…
Co roku, w pierwszy czwartek grudnia, między godziną 10.00 a 12.00, u stóp „Adasia” czyli na stopniach pomnika Adama Mickiewicza można podziwiać szopki, które biorą udział w Konkursie Szopek Krakowskich. Punktualnie z wybiciem południa, po wysłuchaniu hejnału szopki w uroczystym korowodzie przenoszone są do Pałacu Krzysztofory, gdzie odbywa się posiedzenie komisji konkursowej. Tradycja konkursów trwa od 1937 roku z przerwą na lata II wojny światowej, chociaż szopki typowe dla Krakowa i jego okolic powstawały już dużo wcześniej. Najstarszą krakowską szopkę powstałą jeszcze z końcem XIX wieku możemy zobaczyć w Muzeum Etnograficznym, wykonana została z drewnianych listewek, obklejonych kolorowym papierem a szklane okna wież kościoła Mariackiego ozdobione zostały wycinankami. Jej autorem był mistrz murarski z Krowodrzy – Michał Ezenkier. To właśnie murarze, stolarze, cieśle z podkrakowskich miejscowości takich jak Krowodrza, Grzegórzki, Dębnik ( dzisiaj to już dzielnice Krakowa) byli autorami pierwszych szopek krakowskich. Kiedy nadchodziły jesienno – zimowe długie wieczory, mieli mniej pracy, wówczas tworzyli szopki z którymi po Bożym Narodzeniu rozpoczynali kolędowanie po…
Co kryje się w Krakowie po nazwą “linia A-B”?
Powiedzieć, że linia A-B na krakowskim Rynku to jedna z pierzei Rynku to nic nie powiedzieć :). Linia A-B czyli północno – zachodnia strona Rynku, łącząca narożniki ulicy Floriańskiej i ul. Sławkowskiej będąca już w XIX wieku salonem Krakowa, miejscem spacerów, rewii mody, wymiany najnowszych krakowskich plotek i ploteczek, miejscem gdzie każdy, kto chciał się pokazać w mieście musiał bywać. Tu można było zaprezentować nie tylko najnowszy kapelusz, sprowadzoną z Paryża suknię, wzbudzając niekłamaną zazdrość wśród krakowianek ale można było również przejechać najnowszym powozem czy automobilem. Na linii A-B krakowskie matrony szukały kandydatów na przyszłych zięciów, prezentując w czasie spacerów swoje córki – stąd też inna nazwa tej części Rynku – „cielętnik”. W tej części Rynku znajdowała się m.in. słynna cukiernia Redolfi – Maurizio, sklep z czekoladkami i cukierkami Adama Piaseckiego, apteka „Pod Białym Orłem”, zakład fotograficzny I.Kriegera czy hotel „Drezdeński”. Nazwa A-B funkcjonuje do dziś, chociaż już raczej nie kontekście sklepów na A-B , ponieważ te po prostu z czasem zniknęły. Ale…
Park Krakowski.
Park Krakowski – położony na uboczu najważniejszych turystycznych szlaków Krakowa, tuż poza linią Alei Trzech Wieszczów, sto lat temu był jednym z najczęściej odwiedzanych miejsc w mieście. W 1885 roku St. Rehman wydzierżawił od wojska obszerny teren za wałem kolei obwodowej i założył tam park – wzorowany na wiedeńskich ogrodach dla publiczności. Była tam restauracja, kawiarnia, kioski z wodą sodową, kręgielnia, pawilon koncertowy, pływalnia, arena kolarska a nawet menażeria ze zwierzętami. Ważne miejsce stanowił staw z łódkami, który w okresie zimowym zamieniał się w ulubioną przez krakowian ślizgawkę. Miłośnikom łyżew przygrywała orkiestra wojskowa a w bufecie można było posilić się gorącym krupnikiem. Na pływalni w parku Krakowskim były rozgrywane zawody, z których jedne zostały zapamiętane przez krakowian jako akcja ratunkowa kibiców. Wskutek zawalania się mostku z którego obserwowano zawody, kibice wpadli wprost do wody. A że spora część nieszczęśników nie umiała pływać, sportowcy zamiast uczestniczyć w rywalizacji ratowali tonących. Jeszcze kilka dni po tym wypadku z wody wyławiano zgubione tam papierośnice czy zegarki…
Historia tramwaju nr. 1.
Dlaczego akurat ten tramwaj? Kiedy zobaczyłam zdjęcie przedwojennej ulicy Floriańskiej wykonane przez mojego dziadka ( zdjęcie jeszcze na szklanej kliszy 🙂 pierwsze co można na nim zauważyć to tramwaj numer “1” . Trasa wąskotorowej “jedynki” biegła od mostu Podgórskiego, ul. Mostową , Krakowską , Grodzką, przez Rynek, dalej ul. Floriańską do dworca kolejowego i była najstarszą linią tramwajową w Krakowie. Historię krakowskich tramwajów zapoczątkowało w 1875 roku uruchomienie linii konnego omnibusu przewożącego krakowian na 3 kilometrowej trasie od nieistniejącego dziś mostu podgórskiego do Dworca kolejowego. Omnibus kursował od 6 rano do 9 wieczorem a cena biletu zależna była od pory dnia – drożej za przejazd trzeba było zapłacić wieczorem. Kilka lat później władze miasta zdecydowały o budowie tramwaju konnego czyli wagoniki jeździły już po szynach. W roku 1881wydano belgijskiej firmie zgodę na budowę ” konnej kolei żelaznej zwanej tramwajem” oraz na prawo eksploatacji tramwaju konnego przez kolejne 45 lat. Pierwsza linia jednotorowa na trasie od Dworca Kolejowego , przez ul. Floriańską, Rynek, ul.…
Czy w Krakowie mieszkają diabły ? ;)
W Krakowie mamy duchy ale też mieszkają tu diabły, które szczególnie upodobały sobie jedno miejsce :). Idąc oświetloną słońcem Aleją J. Waszyngtona w kierunku Kopca Kościuszki przechodzimy przez Diabelski Most lub Czarci Mostek – skrzyżowanie z ul. J. Malczewskiego. Z tym niepozornym mostkiem jest związana jedna z krakowskich legend. Wedle niej dawniej na krakowskich Błoniach znajdowały się bagna a pośród nich niewielka wysepka, do której dostępu strzegł diabeł. Pilnował on zakopanych w ziemi skarbów mistrza Twardowskiego, który uciekając na księżyc pozostawił tam złoto i kosztowności. Z czasem bagna zostały osuszone i diabeł postanowił ukryć skarby w bezpieczniejszym miejscu – na widzianym z Błoń wzgórzu, gdzie dziś wznosi się kopiec T. Kościuszki. Do pomocy zaangażował diabeł inne krakowskie biesy i w ciepłą, letnią noc rozpoczęły one przynosić ciężkie skrzynie wąwozem w kierunku wzgórza. Niestety letnie noce szybko się kończą a wraz z nastaniem świtu i pianiem pierwszych kogutów diabły były dopiero w połowie drogi do celu – pod drewnianym mostkiem. I tam w pośpiechu…
Krakowskie przysłowia, których nie znacie :)
Zapomniane krakowskie przysłowia, których dziś nie usłyszymy a jak pisał Ambroży Grabowski, wielki znawca Krakowa już za jego czasów czyli w XIX wieku były mało popularne . W „Wspomnieniach Ambrożego Grabowskiego” zebranych na podstawie rozproszonych notatek i wydanych w roku 1909 przez jego wnuka Stanisława Estreichera pojawia się przysłowie : „Wielki jak Delpacy”. Rodzina Delpacy ( del Pace, Delpaczy) wywodziła się od Juliusza Dellpace, kupca z Florencji , który przybył do Krakowa w latach 70-tych XVI wieku. Był on rajcą krakowskim, burmistrzem, handlował winem sprowadzanym z Węgier, Wiednia, Grecji, Włoch, prowadził dom bankowy, miał kramy na Rynku, domy przy ul. Szewskiej czy św. Jana. W XVII wieku w posiadaniu rodziny Delpacy znalazł się dom koło kościoła Mariackiego , dziś Rynek Główny numer 4. Jak wspomina A. Grabowski ostatnim potomkiem tej rodziny był Antoni Delpacy – kapitan wojska polskiego w regimencie Wodzickiego. W czasie powstania Kościuszkowskiego , walczył w bitwie pod Racławicami a później w bitwie Szczekocinami w czasie której zginął. Ambroży Grabowski pisał…







